http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3916660.html
Samochod spadl na tory szybkiego tramwaju
nat
2007-02-13, ostatnia aktualizacja 2007-02-13 19:58
Kierowcy nic sie nie stalo, ale czeka go wysoka kara finansowa.
http://miasta.gazeta.pl/aliasy/mod/super_zoom.jsp?xx=3915890
Poniedzialkowy wieczor, godz. 22.50. Trasa PST w kierunku os. Sobieskiego
jedzie "dwunastka". Na wysokosci Plazy zatrzymuje sie. - Przepraszam
panstwa, ale dalej nie pojedziemy. Na torach stoi samochod i sie pali -
informuje motorniczy.
Spod zmiazdzonej maski srebrnego volvo S60 wydobywa sie dym. Z daleka
slychac upiorny pisk nie wylaczonych wycieraczek. Auto stoi na torach
prowadzacych w kierunku centrum, odwrocone tak, jakby zjechalo po nasypie od
strony Plazy. - Jak on tam wjechal? - dziwia sie pasazerowie.
- Jechal ul. Mieszka I. Chyba mial ze 180 na liczniku! Wpadl w poslizg,
uderzyl w
latarnie i wpadl na tory - informuje jeden z gapiow. Niektorzy
pasazerowie robia zdjecia telefonami, wysylaja SMS-y, dzwonia do
znajomych. - Sluchaj, nie uwierzysz, co sie stalo. Jade sobie normalnie
tramwajem, a tu na torach stoi samochod! - emocjonuje sie mlody mezczyzna.
Pozostali pasazerowie wzdluz torow wedruja do najblizszych przystankow. - I
znow spoxnie sie do domu. A wlasnie dzis mialem byc punktualnie! - zali sie
kolegom zakapturzony chlopak.
Po osniezonym nasypie ciezko podejsc. - To moze najpierw pojdzie kula, a ja
ja dogonie - zartuje dziewczyna z noga w gipsie.
Jeszcze przed przyjazdem strazy pozarnej do volvo podbiega rozhisteryzowana
blondynka. - Gdzie jest chlopak, ktory jechal tym samochodem?! - probuje sie
dowiedziec.
- Spier...lil! - slychac odpowiedx.
O godz. 23 nadjezdza straz pozarna, policja, pogotowie. Policjanci ze
zdziwieniem zauwazaja, ze kierowcy nie ma na miejscu. - Pojawil sie dopiero
po chwili. Wyjasnil, ze taksowka pojechal po kolege, ktory mial mu pomoc -
wyjasnia Andrzej Borowiak z poznanskiej policji. Czy myslal, ze razem
wyciagna auto po nasypie? Borowiak: - Hm... Trudno stwierdzic.
Pojazd MPK zaholowal volvo do najblizszej stacji "Pestki" - akcja trwala
dwie godziny. Przez ten czas na torach stalo szesc tramwajow.
Okazalo sie, ze kierowca byl trzexwy. Nie odniosl tez zadnych obrazen.
Dostal 300 zl mandatu, jak za zwykla kolizje drogowa, w ktorej byl jedynym
poszkodowanym.
Ale to jeszcze nie koniec. MPK zazada odszkodowania za wstrzymanie ruchu
tramwajow. - Brak mozliwosci dokonywania przewozow oznacza dla nas straty -
mowi Wojciech Sklepik, kierownik nadzoru ruchu MPK. Nie chce podac dokladnej
kwoty, jakiej miejski przewodnik bedzie zadal od kierowcy. - Kara moze
wyniesc od kilku do kilkunastu tysiecy zlotych - wyjasnia.